poniedziałek, 7 stycznia 2013

...

Dzisiaj parę zdjęć z ostatnich dni. Trochę się u nas wydarzyło...

 Dwa dni przed Nowym Rokiem Lili rozbiła sobie czoło o kant? ściany. Ściana po zderzeniu z głową wyglądała masakrycznie  w przeciwieństwie do czoła, na którym założono (tylko/aż) trzy szwy. Muszę też  wspomnieć o Lence, która  solidarnie rozpłakała się z Lili a na moje pytanie dlaczego płacze, odpowiedziała
"Mama, co teraz będzie ze ścianą! Będzie trzeba ją naprawić i pomalować!" :D 

Dwa dni po Nowym Roku trafiło na Lenkę. Ospa. Dzielnie znosi smarowanie maścią i nawet bez problemu bierze tabletki (rozkruszone i zatopione w nutelli). 
Oby do wiosny :D

Lenka dorwała tusz do rzęs.




O poranku. Uczesane, czyste... :):)

Artystki;)






9 komentarzy:

dika16 pisze...

Ślicznotki :) Czoło pewnie szybko się wygoi!!! Mój Jasio rok temu też miał szycie policzka (ta zimowa przygoda:() Ospa... hymmm pamiętam przerabiałam to potrójnie, najpierw Antoś lat wtedy 4, a dokładnie 2 tygodnie po nim tego samego dnia Jaś i Marta (lat wtedy 2). Zdrówka :) trzymajcie się piękne dziewczyny :)
ps. artystki pierwsza klasa :)

malinka pisze...

ojejku szkoda maluszka- żeby blizny nie było.....
dzieciaczki wyglądają słodziutko wymazane tuszem !!!

Basia pisze...

Urocze dziewczynki;)

DASHWORLD pisze...

Prze agentka!!! Kurcze strasznie słabe ściany macie ;) pewnie amerykańskie, jak mawiał mój Tato :) Dobrze że tyko tak, bidula, ale nie zostanie jej blizna bo z czasem się zabliźni... masło maślane... Piotrkowi prawie nie widać już tej po spotkaniu z naszym psem... ta "stołowa" jeszcze jest widoczna ... W przedszkolu u Nas też zapanowała Ospa, uderzając celnie w Maryję a tym samym detronizując samą Królową Matkę, i odwołując jasełka :)

Agata pisze...

ha ha ha, Anka, umarłam ze śmiechu :D pech z tą ospą, że też na Maryję musiało trafić ;) a blizna po psie? ominęło mnie coś? stół pamiętam ;) i perfumy w oczach :)

Dika, waszą przygodę zeszłoroczną też pamiętam, została blizna?

Ironia pisze...

Agentki - Ślicznotki ;-) wesoła ta Twoja gromadka sztuk dwie :-) (choć wiem, że wesoło to Ci pewnie w momencie zdarzeń nie było...)

Pozdrawiam...

opolsk@szafa pisze...

O ja cię kręcę...no to miałaś "akcję" w domu, przy czym trzeba przyznać, że masz dzielne maluszki ;) śliczne dziewczynki, które chyba zawsze mają "banana" na twarzy , czyt. uśmiech ;)

Pozdrawiam mocniutko i ślę buźki muaaah! Aaaa - no i wszystkiego najjjj dla ciebie i rodzinki na Nowy Rok :) zdrówka dla małych księżniczek ;)

Kreacja dnia pisze...

oooo widzę że w tym samym czasie przerabiałysmy to samo !!! Mój synek dwa dni po świetach w sklepie stojąc i liżąc lizaka został delikatnie potrącony przez siostrę i upadł w sam rant regału...tak więc wyjechałam ze sklepu karetką...a mówią że zaupy to sama przyjemnosć...ha ha a córeczki Twoje rozkoszne...a te grochy na granacie..UWIELBIAM..całuski

Agata pisze...

jaki zbieg okoliczności ;) ja na szczęście mieszkam blisko szpitala i mąż w ciągu 5 min był na ostrym dyżurze. Tak więc obyło się bez karetki.