W niedzielę byliśmy na obiedzie w restauracji Babalu. Akurat odbywał się "Festiwal muli i krewetek".
Były owoce morza (mule, krewetki) w różnym wydaniu, zupy, indyk pieczony, pasty, sałatki i mnóstwo innych rzeczy, których nawet nie posmakowałam. Wszystkie potrawy można było jeść "do woli" w ramach tzw. wejściówki.
Były owoce morza (mule, krewetki) w różnym wydaniu, zupy, indyk pieczony, pasty, sałatki i mnóstwo innych rzeczy, których nawet nie posmakowałam. Wszystkie potrawy można było jeść "do woli" w ramach tzw. wejściówki.
I bardzo ważne, obok jedzenia - świetna atmosfera!! Rodzinnie, gwarnie i wesoło. A dzieci miały swój kącik z panią animatorką, więc można było chwilę odsapnąć.
%%%
"Urodziło się dzieci, to trzeba dźwigać ten krzyż" - tak dzisiaj powiedziała Pani Poncyliusz ( niepracująca mama czwórki dzieci, żona polityka) w porannym programie śniadaniowym. Nie wiem, jak matka może wypowiedzieć takie słowa...
Pozostawiam to bez komentarza.
%%%
"Urodziło się dzieci, to trzeba dźwigać ten krzyż" - tak dzisiaj powiedziała Pani Poncyliusz ( niepracująca mama czwórki dzieci, żona polityka) w porannym programie śniadaniowym. Nie wiem, jak matka może wypowiedzieć takie słowa...
Pozostawiam to bez komentarza.
Talerz "chiński" skomponowała mi Lenka :)
Lilka zajadała się indykiem.
Lenka
płaszczyk - Next sh
szal, kapelusik - Zara
żakiecik - Monsoon sh
legginsy - Calzedonia
tunika - Monsoon
buciki - Vertbaudet
plecaczek - Monsoon
rękawiczki - Monsoon
spinki - H&M
I my...
13 komentarzy:
ŚWIETNA Z WAS RODZINKA:)
dziękujemy:)
Hmm ja owoców morza chyba nigdy nie polubię ;D Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam ;)
Katsuumi, wydaje mi się, że dużo zależy od sposobu przyrządzenia owoców morza...
Heh, jak Pani P. ma krzyż, to niech dźwiga ;)
Smacznego! Zazdroszczę tych dań jak jasna cholera... ;)
Agata, no tak, teraz musisz uważać na to co jesz :) zleci szybko... całuski dla Niedźwiadka :)
super jedzonko, jednak owoce morza nie dla mnie ;)
pozdrowienia dla całej rodzinki :)))
Fajnie, lubię miejsca przyjazne dzieciom ( rodzinom) :):):) ps. dzieci to skarb, a nie krzyż, co za baba!!!
ja nigdy nie jadłam owoców morza i nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak mule smakują....wole zdecydowanie schabowego ;)
schabowy jak najbardziej :) u nas nawet 2 razy w tygodniu :)
Dika, dla mnie to nie pojęte jak można tak powiedzieć...
kiedyś byłam świadkiem rozmowy tatusiów jeden z nich mówi - ooo widzę, że jedziesz z dzieckiem na spacer? drugi odpowiada z wyrzutem - taka moja dola!
Albo matki mówiące, że coś tam poświęciły dla dziecka...
Owoce morza ! Uwielbiam...Mule robię bardzo często..do tego bagietka i nic do szcześci mi juz nie potrzeba ( no prawie nic)..Dziewczynki jak zwykle zachwycają..Całusy
Fajnie, nigdy muli nie jadłam, też jestem z tych, którzy wolą inne białko :) choć mniej uczuć żywię do owoców morza niż krówki czy świnki, ale nie wszystkie mi przez gardło przechodzą, sushi - maki uwielbiam :)
Co do ukrzyżowanej, cóż, sama mam ochotę wyjść z siebie i stanąć obok a mam tylko dwójkę :)....ale mam dzieci nie dlatego że mi je ktoś podrzucił nocą do komina, mam je, bo je splodziłam, urodziłam i są dla mnie najważniejsze na świecie.. choć nigdy dzieci ( obce) nie budziły we mnie "tiutania", cmokania i ahów ani westchnięć, nawet byłam już pogodzona w pewnym momencie, że jak ich nie będę miała to nic się wielkiego nie wydarzy.... odkąd "posiadam" wiem że są dla mnie największym darem codziennie przekonuję się jak ogromne mam pokłady miłości, siły i determinacji dla nich o które bym sama siebie nie podejrzewała... Mam pomalowane paznokcie, wychodzę w makijażu, bywam na zakupach- nic mi się w życiu nie zmieniło poza tym że jeszcze chętniej wracam do domu! Pani Poncyliusz - szkoda słów!
Ps. i apropos... stoję przy kasie, przedemną dziewczyna ok 26-29 lat z dwójką pociech na oko dziewczynka 1-1,5 roku i maleństwo w nosidełku ok 2 msc... Starsza znudzona zakupami z mamą i babcią zaczyna marudzić, wd mnie głodna, a mamunia do niej cichaczem, słyszałam ja i pani przed nią " uspokój się bo jak Ci zapier.... to zobaczysz!!!" zatkało mnie!!! Mocno, naprawdę miałam na końcu swojego niewyparzonego jezyka słodką łacińską sentencję..... ważniejsze dla niej było wybieranie wazoników do domu niż głodna znudzona córka!
Buziole Aguś :)
Ania, mogłaś Pani uprzejmie powiedzieć, że też jej możesz zapier... tak bez niczego :D
moja koleżanka (która nigdy ręki nie podniosła na swoją córkę) kiedyś w akcie desperacji powiedziała, że jej zaraz w pupę przyleje, a Pani stojąca obok do niej, "Może ja Pani po d... dam" :D:D
Prześlij komentarz